Recenzja filmu: "Niemożliwe", reż. Juan Antonio Bayona

Pokonać tsunami
Twórcy kina katastroficznego postępują na ogół sztampowo. Wiadomo, że historyjka fabularna stanowi tylko pretekst do zaspokojenia ciekawości, jak to jest podczas trzęsienia ziemi, wybuchu wulkanu czy szalejącego tornada.
Naomi Watts w roli ofiarnej matki.
Monolith Films/materiały prasowe

Naomi Watts w roli ofiarnej matki.

Biorąc na warsztat tsunami i autentyczną tragedię kilkuset tysięcy ofiar morskiego żywiołu w Tajlandii w 2004 r., Juan Antonio Bayona już w pierwszych minutach widowiskowego filmu spłaca obowiązkową daninę. Sceny spustoszenia jednego z rajskich kurortów są naprawdę mocne, niemniej hiszpańskiego reżysera bardziej od efektownych obrazów zalewanych i niszczonych falą plaż interesuje wola przetrwania tych, co ocaleli.

W „Niemożliwe” liczy się nie tyle reporterski opis zorganizowanej akcji ratowniczej, co budzenie się spontanicznej potrzeby pomagania innym wśród tych, co sami wszystko stracili.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną