Recenzja filmu: "Hitchcock", reż. Sacha Gervasi

Książę zaklęty w żabę
Nie ma chyba drugiego takiego horroru, który by się lepiej oglądało od „Psychozy”. Ten legendarny film zrealizowany w 1960 r. jest uznawany za jeden z najwspanialszych przykładów udanego połączenia makabry, perwersji, psychopatologii z niesamowitą sprawnością warsztatową.
Anthony Hopkins w roli tytułowej.
Imperial-Cinepix/materiały prasowe

Anthony Hopkins w roli tytułowej.

Od pierwszej do ostatniej sceny Hitchcock mnoży fałszywe tropy, zapowiada straszne wydarzenia, które następują w najmniej oczekiwanych momentach, ujawnia rzekomo znaczące szczegóły, które porzuca w pełnym przekonaniu, że kiedy nadejdzie wielki moment, każdy będzie umierał ze strachu. Nie tylko w „Psychozie”, lecz i w wielu innych thrillerach genialnego Brytyjczyka panuje atmosfera dwuznaczności, nazywana przez krytyków „pograniczem znaków i metafor”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną