Recenzja filmu: "Moja ulica", reż. Marcin Latałło

Trudny przypadek
Film przypomina chaotycznie nakręconą etiudę studencką z niewyważoną, reporterską formą, zaaranżowanymi scenami.
Portret zbiorowy łódzkiej rodziny.
Fundacja Magellana/materiały prasowe

Portret zbiorowy łódzkiej rodziny.

Dzieje rodziny Furmańczyków, łódzkich szwaczek, które od pięciu pokoleń mieszkają naprzeciwko zakładu pracy, fabryki włókienniczej założonej przez słynnego żydowskiego przemysłowca Izraela Poznańskiego, wydają się tematem jakby wyjętym z katalogu Kazimierza Karabasza. Wymarzonym dla dokumentalisty z cierpliwym okiem, pochylającego się z empatią nad biedą, gorzkim robotniczym losem, ciężką, fizyczną pracą, która nie stwarza żadnych perspektyw. Tym bardziej że po upadku komuny z tą pracą w rodzinie Furmańczyków było naprawdę źle.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną