Recenzja filmu: "Kraul", reż. Hervé Lasgouttes
Mieć i być
Misternie skonstruowany, intrygujący psychologicznie dramat dorosłego, kochającego się rodzeństwa, któremu życie zaczyna stawiać opór.
Swann Arlaud i Anne Marivin we francuskim dramacie psychologicznym.
VIVARTO/materiały prasowe

Swann Arlaud i Anne Marivin we francuskim dramacie psychologicznym.

Ona jest pielęgniarką w ciąży z trzecim dzieckiem, niechcianym przez wiecznie zapracowanego męża. Jej brat to bezrobotny, pogubiony, stale popełniający drobne wykroczenia młodzieniec. Nie wiadomo, dlaczego zrezygnował ze studiów. Kradnie. Związał się z dziewczyną w ciąży, niepewną, kto jest ojcem nienarodzonego dziecka. Wartością filmu jest lakoniczny, wystudzony sposób opowiedzenia tej smutnej historii o zawiedzionych nadziejach i rozpaczliwej pogoni za nieosiągalnym szczęściem. Oraz ciężki, realistyczny pejzaż Bretanii wywołujący, mimo otwartych morskich przestrzeni, ponury nastrój odpowiadający samopoczuciu bohaterów.

Trzeba uważnie śledzić rzucane od niechcenia słowa i kojarzyć chyłkiem pojawiające się obrazy, aby ustalić właściwe relacje między postaciami i wyłuskać sens toczącej się gry. Reżyser debiutant Hervé Lasgouttes prowadzi narrację pewną ręką, choć nie podsuwa widzom gotowych rozwiązań. Wymagające, dobre, ambitne kino.

 

Kraul, reż. Hervé Lasgouttes, prod. Francja, 87 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj