Recenzja filmu: "Dziewczyna z szafy", reż. Bodo Kox
Samotność we troje
Całkiem obiecujący debiut, choć z zachwytami należy poczekać do drugiego filmu.
Magdalena Różańska w roli tytułowej dziewczyny z szafy.
Kino Świat/materiały prasowe

Magdalena Różańska w roli tytułowej dziewczyny z szafy.

Niech obco brzmiące nazwisko nie myli, autorem filmu jest w stu procentach krajowy artysta, znany od dawna jako czołowy twórca kina niezależnego. To znaczy znany nielicznym widzom, ponieważ nasi niezależni, mimo że mają swoje festiwale i hierarchie, funkcjonują w niszy. Bodo Kox właśnie z niej wychodzi. „Dziewczyna z szafy” pokazywana była już na ubiegłorocznym festiwalu debiutów w Koszalinie, gdzie dostała m.in. nagrodę dziennikarzy, w pierwszych recenzjach zaś pojawiły się zachwyty, które dzisiaj dystrybutor zamieszcza na plakacie, w rodzaju „Absolutna rewelacja!”, „Światowe kino!”. W zapowiedziach można też przeczytać, że to polski „Rain Man”, co musi robić wrażenie na tych, którzy jeszcze pamiętają świetny film z Dustinem Hoffmanem i Tomem Cruise’em. Jakieś podobieństwa rzeczywiście można znaleźć. Grafik komputerowy, któremu chyba nieźle powodzi się w branży, pragnie korzystać z uciech życia, lecz musi zajmować się bratem wycofanym psychicznie, żyjącym w świecie własnej wyobraźni. Jest jeszcze dziewczyna z sąsiedztwa, pod której opieką zostaje pewnego dnia nasz „rain man”. Też nieprzystosowana, nadwrażliwa, szukająca ratunku w narkotykach. Troje samotnych, choć każde na inny sposób. Mieszkają w jednym bloku, choć dopiero teraz się odnaleźli i będą chcieli sobie pomóc. Kox twierdzi, że nakręcił tragifarsę, lecz im bliżej końca, tym elementów farsowych będzie mniej.

Debiutujący w profesjonalnym kinie reżyser ryzykował, obsadzając w roli słabszego brata Wojciecha Mecwaldowskiego, który źle kojarzy się z serią drugorzędnych komedii. Tutaj udowodnił, że stać go na znacznie więcej. Jego brata gra z powodzeniem, znany z roli ubeka w „Sześćdziesięciu milionach”, Piotr Głowacki, w roli dziewczyny z sąsiedztwa debiutuje Magdalena Różańska. Mamy jeszcze ciekawy drugi plan, w którym pojawia się m.in. niewykorzystana w kinie świetna aktorka wrocławska Teresa Sawicka.

Najkrócej można by powiedzieć, że to całkiem obiecujący debiut, choć z zachwytami należy poczekać do drugiego filmu, który dla początkującego reżysera jest prawdziwym egzaminem dojrzałości.

 

Dziewczyna z szafy, reż. Bodo Kox, prod. Polska, 90 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj