Recenzja filmu: „Prywatny wszechświat”, reż. Helena Třeštíková

Komuno, nie wracaj
Zaletą „Prywatnego wszechświata” jest i to, że ukazuje paradoksy relacji zapracowanych rodziców i buntujących się dzieci. Kochających się tym mocniej, im więcej ich dzieli.
Against Gravity/materiały prasowe

Znana czeska dokumentalistka Helena Třeštíková („Rene”, „Katka”) zawsze filmuje swoich bohaterów podobną metodą. Uczestniczy w ich domowej krzątaninie. Towarzyszy przy stole, zmywaniu naczyń, przy zdmuchiwaniu świeczek na urodzinach, zabawie, przeprowadzkach. Z tych okruchów, które mogłyby tworzyć najzwyklejszą kronikę życia rodzinnego, układa się niecodzienny obraz upływu czasu. Třeštíková kręci swoje filmy bardzo długo.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną