Recenzja filmu: "Jobs", reż. Joshua Michael Stern

Być jak Einstein
Chwilami film przypomina przesłodzoną reklamówkę.
Ashton Kutcher jako wizjoner Steve Jobs.
MONOLITH FILMS/materiały prasowe

Ashton Kutcher jako wizjoner Steve Jobs.

Filmowa biografia Steve’a Jobsa, wizjonera i współzałożyciela informatycznej korporacji Apple, wypada nadspodziewanie blado. Więcej w niej sloganów i powierzchownej refleksji niż chęci dociekania tajemnic złożonej osobowości genialnego wynalazcy. Reżysera Joshuę Michaela Sterna interesują głównie biznesowe spory króla Krzemowej Doliny. Nie zmagania z chorobą nowotworową (Jobs zmarł dwa lata temu na raka trzustki), nie problemy rodzinne (został adoptowany i nie utrzymywał kontaktów z biologicznymi rodzicami), tylko uporczywa walka o przekształcenie garażowej firmy w najwyżej notowaną spółkę na nowojorskiej giełdzie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną