Recenzja filmu: "Raj. Nadzieja", reż. Ulrich Seidl
Gwałt społeczny
Trzecia część trylogii „Raj”.
Melanie Lenz jako walcząca z otyłością nastolatka.
Against Gravity/materiały prasowe

Melanie Lenz jako walcząca z otyłością nastolatka.

Trzecia część trylogii „Raj” austriackiego prowokatora Ulricha Seidla o nieszczęśliwych, sfrustrowanych seksualnie kobietach, na różnych etapach życia borykających się z problemami cielesności, jest poświęcona otyłej 13-latce. Jej marzeniem jest przeżycie inicjacji erotycznej, do której zachęcają ją wulgarnymi zwierzeniami bardziej doświadczone koleżanki z obozu odchudzającego. Nieudolny flirt z 40-letnim lekarzem kończy się desperacką próbą pozbycia się dziewictwa w obskurnej, nocnej dyskotece. Klasę „Nadziei” widać nie w scenariuszu (dość schematycznym i przewidywalnym), lecz w lodowatym, zdystansowanym sposobie opowiadania reżysera, obserwującego żałosne zachowania dziewczyny, jakby była ona obiektem badań naukowych. Wrażenie oddalenia podkreślają monotonne ujęcia sterylnych klatek schodowych, białych korytarzy, schludnego, kojarzącego się z więzieniem porządku panującego w szkolnym budynku. Obcość i wrogość tego świata w groteskowy sposób symbolizują mechaniczne ćwiczenia gimnastyczne przypominające wojskową musztrę. To metafora społeczeństwa austriackiego, które pod pozorem dyscypliny, dbałości o fizyczną i moralną czystość dokonuje gwałtu na psychice. Oswaja represję, wpaja sadyzm i odbiera jakąkolwiek nadzieję.

 

Raj. Nadzieja, reż. Ulrich Seidl, prod. Austria, Francja, Niemcy, 100 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj