Recenzja filmu: "Vincent chce nad morze", reż. Ralf Huettner

Model do rozbicia
Losy trojga pensjonariuszy uciekających z bawarskiego ośrodka dla psychicznie chorych – cierpiącego na zespół Tourette’a.
Florian David Fitz i Karoline Herfurth w rolach nadwrażliwców na gigancie.
Aurora Films/materiały prasowe

Florian David Fitz i Karoline Herfurth w rolach nadwrażliwców na gigancie.

Niemieckie komedie rzadko goszczą na polskich ekranach. Ciężkawy, mało finezyjny humor naszych zachodnich sąsiadów na ogół odstrasza gustujących w nieco bardziej surrealistycznym dowcipie Polaków. Na kameralną komedię w stylu kina drogi „Vincent chce nad morze” z połową akcji dziejącą się w zakładzie psychiatrycznym warto jednak się skusić, chociaż rewelacji lepiej nie oczekiwać. To prosta historia, oparta na często wykorzystywanym również w hollywoodzkim kinie schemacie buntu przeciwko znieczulicy i bezdusznym zasadom organizacji życia w społeczeństwie dobrobytu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną