Recenzja filmu: "Labirynt", reż. Denis Villeneuve

Piwniczny horror
Z mnogości wątków nie wyłania się pasjonująca, szokująco oryginalna historia, ale poczucia zmarnowanego czasu nie ma.
Jake Gyllenhaal wciela się w enigmatyczną postać zmęczonego detektywa z mroczną przeszłością.
Wilson Webb/Monolith/materiały prasowe

Jake Gyllenhaal wciela się w enigmatyczną postać zmęczonego detektywa z mroczną przeszłością.

Do jak podłych czynów jest w stanie posunąć się niewierzący w skuteczność działań policji, zdesperowany ojciec, któremu uprowadzono sześcioletnią córkę? W hollywoodzkim thrillerze „Labirynt” Denisa Villeneuve’a ten powracający temat obiera kierunek ciężkiego, piwnicznego horroru z religijno-psychoanalitycznym tłem, któremu patronują „Milczenie owiec” i „Psychoza”. Rosnące napięcie film zawdzięcza pojedynkowi dwóch wyrazistych osobowości aktorskich.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną