Recenzja filmu: "Stalingrad", reż. Fiodor Bondarczuk

Stalingrad w 3D
Ponad dwie godziny łomotu, eksplozji i scen walk rodem z gry komputerowej najnowszej generacji.
Kadr z filmu „Stalingrad”.
UIP/materiały prasowe

Kadr z filmu „Stalingrad”.

Do wymienionych wyżej podstawowych informacji należałoby dodać jeszcze jedną – budżet filmu: 30 mln dol. Ale nakłady z pewnością szybko się zwrócą, dzieło Fiodora Bondarczuka cieszy się wielkim powodzeniem w Chinach, gdzie bije rekordy frekwencji, a więc zapewne też wpływów. Rosjanie docenili „Stalingrad”, zgłaszając go do Oscara. Co zatem widzimy na ekranie? Wielkie widowisko wojenne, Stalingrad w trzech wymiarach.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną