Recenzja filmu: "Wysocki", reż. Piotr Busłow

Biografia czy bajka?
Bohaterami filmu, który skręca niespodziewanie w kierunku komedii, są ludzie z otoczenia artysty.
Sergiej Bezrukow jako Władimir Wysocki.
Kino Świat/materiały prasowe

Sergiej Bezrukow jako Władimir Wysocki.

Kim był Władimir Wysocki, tłumaczyć nie trzeba. A teraz proszę sobie wyobrazić film o legendarnym bardzie z Taganki zrealizowany w tempie szpiegowskiego thrillera o agencie Bournie. Z ruchliwą kamerą, jazgotliwą ścieżką dźwiękową, montażem jak w wideoklipie, nocnymi scenami pościgów po ulicach Moskwy, gdzie sprawy artystyczne, miłosne, psychologiczne zostają zepchnięte na margines. „Wysocki” Piotra Busłowa nie jest filmem słabym, tylko formalnie rozmijającym się z oczekiwaniami widzów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną