Recenzja filmu: "Wilk z Wall Street", reż. Martin Scorsese

Żyć bez limitów
Po tak celnym zdiagnozowaniu cynizmu elit finansowych liczba Oscarów na koncie reżysera powinna znacząco wzrosnąć.
Kadr z filmu 'Wilk z Wall Street', reż. Martin Scorsese.
Monolith Film/materiały prasowe

Kadr z filmu "Wilk z Wall Street", reż. Martin Scorsese.

Spore zaskoczenie. Nie dość, że „Wilk z Wall Street” jest czarną komedią satyryczną, to jeszcze temat wydaje się daleki od głównych zainteresowań autora „Chłopców z ferajny”. Nie są nim losy półświatka gangsterskiego, tylko wzlot i upadek maklera giełdowego Jordana Belforta, postaci autentycznej, uroczego cwaniaka i spekulanta, który w czasach rosnącej bańki internetowej niebotycznie się wzbogacił. Belfort (doskonały Leonardo DiCaprio) był chciwy jak Gordon Gekko.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną