Recenzja filmu: "Biegnij, chłopcze, biegnij", reż. Pepe Danquart

Kim jestem
Bardzo udane kreacje polskich i niemieckich aktorów.
Grażyna Szapołowska i Andrzej Tkacz.
Kino Świat

Grażyna Szapołowska i Andrzej Tkacz.

Tym, co wyróżnia niemiecki dramat „Biegnij, chłopcze, biegnij” Pepe Danquarta spośród wielu podobnych, skierowanych do młodzieży filmów na temat Holocaustu, jest rzadko poruszana kwestia odzyskiwania tożsamości żydowskich dzieci ocalonych w czasie wojny. Żeby przetrwać, ośmioletni Srulik, któremu udało się uciec z warszawskiego getta, musi zapomnieć, kim jest. Udawać Polaka, katolika. Srulik szybko się asymiluje, nie bez znaczenia jest pomoc i opieka, którą otrzymuje od polskich chłopów (są oczywiście też ci źli, którzy donoszą). Gdy zżył się ze swoją rolą, przyjął komunię i poczuł się Polakiem, wojna się kończy. Twórcy filmu powstałego na podstawie prawdziwej historii Jorama Friedmana (spisanej przez Uriego Orleva) pytają nie tyle o cenę przeżycia, co o wartości, dzięki którym stajemy się sobą. To przesunięcie akcentów wychodzi na dobre filmowi, w którym bardzo udane kreacje stworzyli polscy i niemieccy aktorzy.

 

Biegnij, chłopcze, biegnij, reż. Pepe Danquart, prod. Francja, Niemcy, Polska, 108 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj