Recenzja filmu: "Goltzius and the Pelican Company", reż. Peter Greenaway

Katalog perwersji
Prowokacyjny film poświęcony ludzkiej seksualności, zilustrowany przykładami z Biblii.
'Goltzius and the Pelican Company', reż. Peter Greenaway
Stowarzyszenie Nowe Horyzonty/materiały prasowe

"Goltzius and the Pelican Company", reż. Peter Greenaway

O prowokatorze i obrazoburcy Peterze Greenawayu, który pod koniec XX w. szokował śmiałymi wizjami końca kina, nie było ostatnio zbyt głośno. Wbrew jego kasandrycznym przepowiedniom publiczność nie przestała chodzić do kina. Wyśmiewane przez niego staroświeckie medium, zbyt kurczowo trzymające się literatury i realizmu, wciąż czeka na swoją kubistyczną rewolucję. Rozwój technologii popchnął natomiast Greenawaya do eksperymentów cenionych głównie przez kuratorów niszowych galerii. Owocem jego bluźnierczych peregrynacji jest m.in. „Goltzius and the Pelican Company”, prowokacyjny film poświęcony ludzkiej seksualności, zilustrowany przykładami z Biblii. Jak zwykle Brytyjczyk nie przejmuje się religijną poprawnością. Stawia pytania o to, jak wyglądało pożycie Adama i Ewy w raju, zanim odkryli, na czym polega wstyd. Albo co czuły i jak reagowały córki świątobliwego starca o imieniu Lot, zmuszone do współżycia z własnym ojcem dla zapewnienia ciągłości Abrahamowego rodu.

Greenaway śmiało przerzuca mosty aż do Nowego Testamentu, bawiąc się wyliczaniem coraz bardziej niesmacznych perwersji. Całość jest ubrana w formę XVI-wiecznego widowiska teatralnego rozgrywającego się na dworze bogatego margrabiego, gdzie malarz, rysownik i ilustrator Hendrik Goltzius próbuje olśnić i przekonać sponsora, by ten sfinansował mu wydanie katalogu z erotycznymi ilustracjami inspirowanymi Biblią. Sens zabawy zmierza nieuchronnie w kierunku znanym już z „Dzieciątka z Macon”, co nie przeszkadza podziwiać erudycji reżysera oraz jego wizualnych trików, niestety, wyglądających chwilami jak eksponaty ze starego kina.

 

Goltzius and the Pelican Company, reż. Peter Greenaway, prod. Wielka Brytania, Holandia, 128 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj