Recenzja filmu: "Mężczyzna prawie idealny", reż. Martin Lund

Prawie mężczyzna
Film powinny zobaczyć nie tylko opóźnione w rozwoju trzydziestolatki.
'Mężczyzna prawie idealny', reż. Martin Lund
VIVARTO/materiały prasowe

"Mężczyzna prawie idealny", reż. Martin Lund

To „prawie” robi różnicę, szybko się zorientujemy, że polski tytuł jest ironiczny. Bardziej adekwatny mógłby brzmieć na przykład „Żywot mężczyzny niedojrzałego” albo po prostu „Prawie mężczyzna”. Ma na imię Henrik, skończył 35 lat, w jego życiu zaszły właśnie istotne zmiany. Teraz ma ciekawszą pracę, większe mieszkanie, a jego dziewczyna spodziewa się dziecka. Czyli mała, a może nawet średnia stabilizacja. Tak przynajmniej mogłoby się wydawać.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną