Recenzja filmu: "Obrońcy skarbów", reż. George Clooney

Dystans jest ważniejszy
Przygodówka pełna drętwych skeczy i niezgrabnie powiązanych ze sobą scen.
Matt Damon i Cate Blanchett (w filmie francuska kolaborantka).
Columbia Pictures/materiały prasowe

Matt Damon i Cate Blanchett (w filmie francuska kolaborantka).

Cztery całkiem przyzwoite filmy wyreżyserowane przez ­George’a Clooneya nie uchroniły go przed okropnym kiksem, jakim niestety jest jego najnowsze dokonanie. Temat „Obrońców skarbów” zapowiadał się fascynująco. Odzyskiwanie zrabowanych przez nazistów dzieł sztuki w schyłku panowania III Rzeszy. Istny samograj. Są dokumenty, książki, relacje opisujące mrożące krew w żyłach akcje aliantów ścigających się z Sowietami poszukującymi zagrabionego dziedzictwa wartego miliardy dolarów. Wystarczyło tylko dotrzeć do źródeł i sfilmować. Clooney pewnie też tak myślał. Wziął na warsztat bestseller Roberta M. Edsela. (...)

 

Obrońcy skarbów, reż. George Clooney, prod. USA, 118 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną