Recenzja filmu: „Mój najszczęśliwszy dzień”, reż. Michał Bukojemski

Kustosz pamięci
To niezwykłe uczucie: oglądać film o człowieku, który wygrał z okrutną historią i który zarazem jest bliskim kolegą z redakcji, niezmiennie imponującym wigorem i radością życia.
„Mój najszczęśliwszy dzień', reż. Michał Bukojemski.
materiały prasowe

„Mój najszczęśliwszy dzień", reż. Michał Bukojemski.

Wiedzieliśmy, że Marian Turski był w łódzkim getcie, a następnie w Auschwitz. Film dokumentalny Michała Bukojemskiego „Mój najszczęśliwszy dzień” uświadamia nam, jak mało wiedzieliśmy. Także dlatego, że Marian, od niepamiętnych czasów kierownik działu historia w POLITYCE, o swojej historii opowiada nieczęsto. Czasami tylko widywaliśmy Mariana w sytuacjach oficjalnych, kiedy jako świadek historii przemawiał podczas 65 rocznicy wyzwolenia Auschwitz lub gdy towarzyszył prezydentowi Barackowi Obamie podczas jego wizyty w kraju. (...)

 

Mój najszczęśliwszy dzień, reż. Michał Bukojemski, premiera w Planete+, 1 maja, godz. 20.45

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną