Recenzja serialu: „Dolina Krzemowa”, reż. Mike Judge
Kpiny z Doliny
Akcja nowego ośmioodcinkowego serialu komediowego stacji HBO toczy się w Dolinie Krzemowej.
„Dolina Krzemowa', reż. Mike Judge
HBO/materiały prasowe

„Dolina Krzemowa", reż. Mike Judge

Na scenie Kid Rock próbuje rozruszać niemrawą publikę z piwem w ręce, jednak świadomość, że jest najbiedniejszy w całym towarzystwie, nie pomaga. Koncert gra bowiem w Dolinie Krzemowej, na widowni nerdy i geeki, do niedawna dyżurne ofiary w szkole, kinie i telewizji, a w dobie cywilizacji informacji – gwiazdy i milionerzy. Akcja nowego ośmioodcinkowego serialu komediowego stacji HBO toczy się w Dolinie Krzemowej w środowisku – jak głosi slogan reklamowy: „ludzi najlepiej przygotowanych do odniesienia sukcesu i jednocześnie najgorzej przygotowanych do poradzenia sobie z nim”. Jednym z nich jest Richard (Thomas Middleditch), nieśmiały programista, który trochę przez przypadek wymyśla algorytm pozwalający na kompresję plików muzycznych bez straty jakości.

W tle są żarty z dętej filozofii tworzonej wokół zarabiania pieniędzy – scenarzysta serialu Mike Judge (twórca m.in. prześmiewczego „Beavisa i Buttheada”), który swego czasu pracował w jednej z firm z okolic Palo Alto, porównał swoich ówczesnych kolegów do filmowych „Żon ze Stepford”: „naprawdę w coś wierzyli, a ja nie wiedziałem, co to jest”. Nie brakuje kpin z kultury korporacyjnej firm w typie Apple, z mody na elektryczne samochody, z bzdurnych aplikacji, wreszcie z nieprzystosowania społecznego geniuszy. W tym ostatnim punkcie HBO ewidentnie zamierza powalczyć o wielomilionową widownię z „Teorią wielkiego podrywu”, sitcomowym hitem CBS.

 

Dolina Krzemowa, start emisji 28 kwietnia, godz. 23.00, HBO

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj