Recenzja filmu: „Transcendencja”, reż. Wally Pfister

Kicz przyszłości
Nuda zagrana w filmie Pfistera doskonale.
Nawet Morgan Freeman (na pierwszym planie) nie uratował filmu.
Monolith Film/materiały prasowe

Nawet Morgan Freeman (na pierwszym planie) nie uratował filmu.

Jak na hollywoodzką produkcję „Transcendencja” to niepokojąco trudny tytuł. Stoi jednak za nim Wally Pfister, który pracował przy brawurowej „Incepcji”, co zmniejsza metafizyczny niepokój przed pójściem do kina zamiast do kościoła. Ze sceny witają Johnny Depp, Paul Bettany, Rebeka Hall, Morgan Freeman. I, niestety, na tym dobra nowina się kończy, a zaczyna się śmiertelnie poważny film o przyszłości. (...)

 

 

Transcendencja, reż. Wally Pfister, prod. Chiny, USA, Wlk. Brytania, 119 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną