Recenzja filmu: „O krok od sławy”, reż. Morgan Neville

Panie z chórków
Film przybliża mechanizmy robienia karier w przemyśle muzycznym za oceanem.
W centrum Judith Hill, jedna ze śpiewających bohaterek.
Spectator/materiały prasowe

W centrum Judith Hill, jedna ze śpiewających bohaterek.

U nas i w Europie pełnometrażowy dokument „O krok od sławy” (wyróżniony Oscarem w tej kategorii) nie powtórzy raczej sukcesu „Sugar Mana”, za to w Stanach, gdzie króluje muzyka gospel – na pewno. Film rzuca światło na dziesiątki złamanych karier w środowisku tzw. wokalistów wspierających: popularnych zwłaszcza w latach 60. i 70. ubiegłego wieku rayletek, czyli chórzystek, bez których nie mogła się obyć żadna prawdziwa gwiazda rocka czy bluesa, z Rayem Charlesem i Rolling Stonesami na czele. (...)

 

O krok od sławy, reż. Morgan Neville, prod. USA, 91 min

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj