Recenzja filmu: „Exodus. Bogowie i Królowie”, reż. Ridley Scott

Batman Mojżeszem
Widać, na co zostało wydane 140 mln dol.
Kadr z filmu „Exodus. Bogowie i Królowie”, reż. Ridley Scott
Cinepix/materiały prasowe

Kadr z filmu „Exodus. Bogowie i Królowie”, reż. Ridley Scott

Po kuriozalnym filmie Darrena Aronofsky’ego o Noem wiadomo było, że już nic gorszego w kategorii kina biblijnego nie może nas spotkać. Ridley Scott, przygotowujący opowieść o wyjściu Hebrajczyków z Egiptu, z domu niewoli, mógł zatem konkurować tylko sam z sobą. Gołym okiem (a ściślej – uzbrojonym w okulary do oglądania obrazu trójwymiarowego) widać, na co zostało wydane 140 mln dol. Same plagi egipskie są tak widowiskowe i przerażające zarazem, że zaczynamy się zastanawiać, czy Bóg nie był nazbyt surowy. Są momenty, kiedy gotowi jesteśmy współczuć Egipcjanom, a nawet samemu Ramzesowi. (Jak jednak słychać, w krajach arabskich film nie będzie pokazywany).

Exodus. Bogowie i Królowie, reż. Ridley Scott, prod. USA, 150 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną