Recenzja filmu: „Dwa dni, jedna noc”, reż. Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne
Premia albo życie
Prosty film o ludzkiej godności.
Marion Cotillard w roli, która przyniosła jej nominację do Oscara.
Kino Świat/materiały prasowe

Marion Cotillard w roli, która przyniosła jej nominację do Oscara.

Sandra, pracownica niewielkiej firmy, dowiaduje się, że zostaje zwolniona – za zgodą załogi – zaś oszczędzone w ten sposób pieniądze zostaną przeznaczone na premie dla współpracowników. W zakładzie nie ma związków zawodowych, wykluczona kobieta postanawia bronić się sama, wspierana ofiarnie przez męża. Chce doprowadzić do ponownego głosowania, z nadzieją, że tym razem koledzy zrezygnują z premii. Ma tytułowe dwa dni i jedną noc na to, żeby zapukać do drzwi każdego z nich i przekonać do rezygnacji z pieniędzy.

Dwa dni, jedna noc, reż. Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne, prod. Belgia, Francja, Włochy, 95 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną