Recenzja filmu: „Party Girl”, reż. Marie Amachoukeli-Barsacq, Claire Burger, Samuel Theis
60-letni Kopciuszek
Jak to w bajkach bywa, wszyscy sobie wszystko wybaczają, nie mają o nic żalu, pomagają; niestety, problemem jest niedopasowanie marzeń do realiów życia.
Angelique Litzenburger (matka) i Cynthia Litzenburger (córka)
Gutek Film/materiały prasowe

Angelique Litzenburger (matka) i Cynthia Litzenburger (córka)

Chyba tylko Francuzi mogli nakręcić tak przekornie buntowniczy film, po którego obejrzeniu ma się wrażenie, że coś jest nie w porządku z nami i naszym systemem wartości. Jest to historia o mocno podstarzałym, brzydkim Kopciuszku, który trafia w końcu na swojego księcia, lecz nie potrafią żyć po ślubie ani długo, ani szczęśliwie. Żeby było jeszcze dziwniej, Kopciuszkiem jest dumna ze swojego fachu prowincjonalna prostytutka z taniego baru go-go (gra ją pani autentycznie pracująca na ulicy) z czworgiem dorosłych już dzieci, które ją uwielbiają, mimo że wcale nie zajmowała się ich wychowaniem.

Party Girl, reż. Marie Amachoukeli-Barsacq, Claire Burger, Samuel Theis, prod. Francja, 96 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną