Recenzja filmu: „Nowa dziewczyna”, reż. François Ozon
Płynna seksualność
Reżyser wystawia widza na ciężką próbę. Nie sposób nadążyć za ciągłymi woltami emocjonalnymi bohaterów.
Kadr z filmu „Nowa dziewczyna”, reż. François Ozon
Kino Świat

Kadr z filmu „Nowa dziewczyna”, reż. François Ozon

Reżyserujący bez wytchnienia François Ozon (przyspieszył do dwóch filmów rocznie) sięgnął ostatnio po niepokojący thriller psychologiczno-obyczajowy Ruth Rendell. Lodowaty styl brytyjskiej powieściopisarki kontrastujący z często poruszaną przez nią tematyką obsesji seksualnych i zakazanego pożądania inspirował wcześniej m.in. Pedro Almodóvara („Drżące ciało”) i Claude’a Chabrola („Ceremonia”). W rękach Ozona „Nowa dziewczyna” zamienia się w mieszczańską, wybuchową fantazję o różnych odmianach perwersji. Początkowo nic na to nie wskazuje. Poważnie odchudzony Romain Duris gra metroseksualnego wdowca. Zaszyty w luksusowej willi czule opiekuje się kilkumiesięczną córeczką. Zaciekawiona jego poświęceniem najlepsza przyjaciółka zmarłej żony (Anaïs Demoustier) stara się mu pomóc.

Nowa dziewczyna, reż. François Ozon, prod. Francja, 108 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną