Recenzja filmu: „Ze mną nie zginiesz”, reż. David Oelhoffen

Syzyf na wojnie
Inteligentne kino, uczta dla oczu.
Viggo Mortensen jako Daru i Reda Kateb jako Mohomed
Bomba Films/materiały prasowe

Viggo Mortensen jako Daru i Reda Kateb jako Mohomed

Nagradzany na wielu festiwalach, m.in. w Wenecji i Rzymie, dramat wojenny „Ze mną nie zginiesz” to udane rozwinięcie zaledwie kilkustronicowej noweli Alberta Camusa „Gość” pochodzącej ze zbioru „Wygnanie i królestwo”. Reżyser David Oelhoffen potraktował tę egzystencjalną miniaturę rozgrywającą się w sumieniu francuskiego osadnika z Maghrebu, wykonującego zawód nauczyciela, jako punkt wyjścia do szerszego spojrzenia na winę i odpowiedzialność Francuzów za podbój Algierii. Przypadek opisany w filmie jest szczególny: weteranowi drugiej wojny światowej uczącemu arabskie dzieci historii i geografii (Viggo Mortensen) zostaje powierzona misja odtransportowania do miejscowości Tinguit autochtona oskarżonego o morderstwo.

Ze mną nie zginiesz, reż. David Oelhoffen, prod. Francja, 101 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną