Recenzja filmu: „Strategia mistrza”, reż. Stephen Frears
Dyzma na kółkach
Autor odsłania kulisy kolarskiego biznesu, porównując go do kiepskiego teatru albo cyrku.
Ben Foster jako Lance Armstrong. Sam kolarz w swojej roli wolałby widzieć (co wiemy z filmu) Matta Damona.
Monolith Films/materiały prasowe

Ben Foster jako Lance Armstrong. Sam kolarz w swojej roli wolałby widzieć (co wiemy z filmu) Matta Damona.

Co skłoniło reżysera tej klasy co Brytyjczyk Stephen Frears (m.in. „Tajemnica Filomeny”, „Królowa”) do zajęcia się upadkiem legendy siedmiokrotnego zwycięzcy Tour de France? Paradoksalnie nie samo oszustwo nagłaśniane przez media, tylko jego mechanizm. Lance Armstrong nie posiadał odpowiednich warunków fizycznych, by zostać czempionem. Pojemność jego płuc była zbyt niska, by z silniejszymi rywalami wygrywać na górskich etapach. Ponadto był zarozumiały, przesadnie ambitny, a pokonanie choroby nowotworowej nauczyło go, że porażek należy unikać wszelkimi sposobami. „Strategia mistrza” nie próbuje nawet bronić zdyskwalifikowanego dożywotnio kolarza, któremu w atmosferze skandalu odebrano wszystkie tytuły. Owszem, widzimy, jak prowadzi działalność charytatywną, pomaga ciężko chorym na raka, miło się uśmiecha, lecz w głębi duszy pozostaje socjopatą. Łże, szantażuje, korumpuje i na potęgę faszeruje siebie i drużynę środkami dopingującymi, świetnie się przy tym bawiąc.

Strategia mistrza, reż. Stephen Frears, prod. Francja, Wielka Brytania, 103 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną