Recenzja filmu: „Dziewczyna z portretu”, reż. Tom Hooper

Pragnienie
Skomplikowany proces odkrywania uwięzionej w męskim ciele kobiecości.
Eddie Redmayne i Alicia Vikander w transgenderowym dramacie
Agatha A. Nitecka/materiały prasowe

Eddie Redmayne i Alicia Vikander w transgenderowym dramacie

Filmowa moda na tematykę transgenderową właśnie się rozkręca, niestety dla pewnej części widowni (nie tylko w Polsce) wciąż chyba okazuje się zbyt trudnym wyzwaniem. Mocno reklamowana, z poważnymi szansami na Oscary „Dziewczyna z portretu” (kilka nominacji, w tym dla aktorów) wygląda z pozoru niewinnie. Utrzymana w tonacji kostiumowego widowiska z życia duńskiej bohemy z początku XX w., przedstawia losy transpłciowej kobiety, która jako pierwsza przyznała się publicznie do operacji zmiany płci. Jej przemiana wywołała w latach 30. falę spekulacji oraz burzliwych dyskusji o leczeniu zaburzeń psychicznych, granicach wolności, definicji płci i tożsamości, torując drogę współczesnemu podejściu do seksualności człowieka.

Dziewczyna z portretu, reż. Tom Hooper, prod. USA, Wielka Brytania, Niemcy, 120 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną