Recenzja filmu: „Marguerite”, reż. Xavier Giannoli

Prawda cię zabije
Prawda nas wyzwoli – głosi popularny aforyzm. W tym przypadku okazuje się odwrotnie.
Catherine Frot z talentem gra beztalencie
Kino Świat

Catherine Frot z talentem gra beztalencie

Amerykańska sopranistka Florence Foster Jenkins weszła do panteonu popkultury za sprawą swojego głosu, a raczej niemal całkowitego braku wokalnego talentu. Występowała na wielu scenach, łącznie z Carnegie Hall, wierząc, że spełnia się jej sen – marzenie bycia diwą operową. Została jednak nazwana najgorszą śpiewaczką świata, jak nie przymierzając Ed Wood w branży filmowej – najgorszym reżyserem wszech czasów (unieśmiertelniony przez Tima Burtona). Wyśmiewana w latach 20. minionego wieku Florence to dziś symbol awangardy kwestionującej obowiązujące kanony piękna i za wzór stawiającej anarchistów i dadaistów. Poświęcono jej mnóstwo uwagi, artykułów prasowych, sztuk teatralnych („Boska!”), no i filmów.

Marguerite, reż. Xavier Giannoli, prod. Francja, Belgia, Czechy, 122 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną