Recenzja filmu: „Głośniej od bomb”, reż. Joachim Trier

Deziluzja
Dobrze zrealizowany, wielowymiarowy, symboliczny film dowodzi, że o najdelikatniejszych sprawach można mówić szeptem, choć nie zawsze spotka się to ze zrozumieniem.
Gabriel Byrne i Amy Ryan w wielowymiarowym dramacie Joachima Triera
Aurora Films/materiały prasowe

Gabriel Byrne i Amy Ryan w wielowymiarowym dramacie Joachima Triera

Zaskakujący, uduchowiony, polifoniczny dramat psychologiczny, zrealizowany pod wyraźnym wpływem kina Terrence’a Malicka. Poezja i metafizyka, dyskretnie zepchnięte na drugi plan, dominują jednak nad warstwą fabularną. Akcja zawieszona jakby w czasie, komentowana głosami bohaterów z bliżej nieokreślonej przyszłości, osnuta jest wokół samobójczej śmierci sławnej reporterki specjalizującej się w fotografii wojennej (Isabelle Huppert). Jej bliscy: mąż i dwóch synów, których dzieli spora różnica wieku, próbują zrozumieć, co się stało, ułożyć na nowo relacje. Ale nie to jest głównym tematem zbudowanego z opiłków wspomnień filmu. Joachim Trier potraktował rodzinną żałobę jako pretekst do opłakiwania złudzeń, zawiedzionych marzeń o szczęśliwych związkach na różnych etapach życia.

Głośniej od bomb, reż. Joachim Trier, prod. Dania, Francja, Norwegia, 105 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną