Recenzja filmu: „Scena ciszy”, reż. Joshua Oppenheimer
Zbrodnia bez kary
Film oprócz tego, że jest wybitnym, poruszającym do głębi dziełem sztuki, zmusza do myślenia, zaskakuje i długo nie pozwala o sobie zapomnieć.
W „scenie ciszy” Joshua Oppenheimer kieruje spojrzenie w stronę ofiar indonezyjskich brygad śmierci.
Against Gravity/materiały prasowe

W „scenie ciszy” Joshua Oppenheimer kieruje spojrzenie w stronę ofiar indonezyjskich brygad śmierci.

Polityka to realizacja celów – śmieje się w filmie szef indonezyjskich brygad śmierci, które w latach 60. ubiegłego wieku na rozkaz wojskowego reżimu wymordowały ponad milion niewinnych ludzi pod pretekstem, że sprzyjali oni komunistom. Ludobójstwo nigdy nie zostało rozliczone. Sprawcy i kaci mają się dobrze, sprawują wciąż władzę, nazywają siebie bohaterami. „Scena ciszy” – dopełnienie głośnej, nominowanej do Oscara „Sceny zbrodni” o terrorze przykrytym zmową milczenia i propagandowym kłamstwem – nasuwa porównania z III Rzeszą: jak by wyglądała, gdyby Hitler nie przegrał wojny, a zbrodniarze cieszyli szacunkiem i dumnie wspominali Zagładę.

Scena ciszy, reż. Joshua Oppenheimer, prod. Dania, Finlandia, Indonezja, Norwegia, Wielka Brytania, 103 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną