Recenzja filmu: „Baby Bump”, reż. Kuba Czekaj
Wstydliwa transformacja
Fabuła jest groteskowa, potraktowana przez reżysera pretekstowo.
Agnieszka Podsiadlik (matka) i Kacper Olszewski (syn)
Bala Polis/materiały prasowe

Agnieszka Podsiadlik (matka) i Kacper Olszewski (syn)

Odważny debiut, którego oglądanie zasadniczo nie sprawia przyjemności, ale jest to efekt zamierzony. To film o ciele i dojrzewaniu, niezgodzie na zmiany zachodzące w dziecku przemieniającym się w młodzieńca o niepewnej tożsamości. Temat w kinie stosunkowo często eksploatowany, ale młody i zdolny reżyser Kuba Czekaj znacznie obniżył wiek filmowego geja. Katusze dorastania przeżywa 11-latek blisko związany z nadopiekuńczą, rozwodzącą się matką. Ścięta na krótko, wygląda w jego oczach na chłopaka, którego nienawidzi i pożąda (gra ją Agnieszka Podsiadlik).

W „Baby Bump” gra się toczy wokół androgynii, niejasnej, nieokreślonej jeszcze płci w świecie, który zna tylko podział na męski i żeński. Wyjście z cienia niewinności odbywa się poprzez konfrontację z budzącą wstręt fizjologią: pryszczami, nienaturalnej wielkości genitaliami, lepkimi wydzielinami, smrodem fekaliów.

Baby Bump, reż. Kuba Czekaj, prod. Polska, Włochy, 90 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną