Recenzja filmu: „Wojna”, reż. Tobias Lindholm

Oni walczyli za…
Film jest namiętnym oskarżeniem wojny. Przede wszystkim mówi jednak o niemożności rozliczenia czynów, za którymi stoją sprzeczne racje serca i sprawiedliwości.
Pilou Asbæk jako sierżant Claus Pedersen w dramacie wojennym
Aurora Films/materiały prasowe

Pilou Asbæk jako sierżant Claus Pedersen w dramacie wojennym

Współczesne filmy wojenne kładą nacisk na psychologiczno-moralne dylematy związane ze zwalczaniem terroryzmu. Oglądając je, można się poczuć ekspertem od strategii prowadzenia konfliktów zbrojnych. „Wojna” Duńczyka Tobiasa Lindholma podważa tę pewność, zmuszając do zrewidowania oczywistych, czarno-białych wyobrażeń na temat lojalności, przemocy politycznej, skuteczności, poświęcenia, bohaterstwa. Dramaty duńskich żołnierzy walczących po stronie koalicji antyterrorystycznej poddane są podwójnemu osądowi. Pierwsza, „plenerowa” część filmu koncentruje się na przebiegu operacji mającej na celu ochronę afgańskiej wioski przed atakami talibów. Pozornie wszystko rozgrywa się zgodnie z wojennym prawem. Żeby ratować cywilów i żołnierzy, na których zastawiono pułapkę, przełożony prosi o wsparcie i zbombardowanie wrogich celów z powietrza.

Wojna, reż. Tobias Lindholm, prod. Dania, 115 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną