Recenzja filmu: „Ojciec”, reż. Artur Urbański

Jak ojciec i syn
Filmowi szkodzi niewyważenie konwencji oraz zbyt skrótowe potraktowanie wielu wątków, przez co wystudzona emocjonalnie opowieść sprawia wrażenie tylko ambitnego szkicu.
Zygmunt Malanowicz i Artur Urbański (z prawej) w opowieści o relacji ojca i syna
Kino Świat/materiały prasowe

Zygmunt Malanowicz i Artur Urbański (z prawej) w opowieści o relacji ojca i syna

Dojrzały mężczyzna w wieku około 50 lat zostaje tatą. Radość z powiększenia rodziny burzy wiadomość o śmierci jego ojca. Narodziny i odchodzenie – wokół tych tematów toczy się akcja symboliczno-impresyjnego filmu Artura Urbańskiego: reżysera i scenarzysty, który zagrał w nim również główną rolę. Powstał osobisty, oparty częściowo na doświadczeniach autora portret artysty na życiowym zakręcie, który nieudolnie próbuje zapobiec rozpadowi związku z dużo młodszą kobietą (Karolina Porcari), obwinia się o zerwanie relacji z ojcem i rozpaczliwie broni przed powtórzeniem tego błędu z własnym dzieckiem.

Ojciec, reż. Artur Urbański, prod. Polska, 71 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną