Recenzja filmu: „Kamper”, reż. Łukasz Grzegorzek

Celny, ale bierny
Nawet dla tych, którym cały ten szkic życia młodych ludzi wyda się nieco kliniczny, a scenografia zbyt wymuskana, film Grzegorzka może się okazać ciekawy i cenny jako celna przenośnia.
Tytułowy Kamper (Piotr Żurawski), obok Luna, nauczycielka hiszpańskiego (Sheily Jimenez)
M2 Films/materiały prasowe

Tytułowy Kamper (Piotr Żurawski), obok Luna, nauczycielka hiszpańskiego (Sheily Jimenez)

Jest w debiutanckim filmie Łukasza Grzegorzka coś pokoleniowo intrygującego: sprawdza, ile wolności zgodzą się oddać w zamian za poczucie stabilizacji, wejście na nowy poziom w stałym związku dzisiejsze 30-latki z wielkiego miasta. Dość beztroscy i wciąż zdeterminowani do realizacji swoich marzeń, które „Kamper” kreśli w sposób tyleż celny, co karykaturalny. Ona, Mania (Marta Nieradkiewicz), chce się doskonalić w sztuce kulinarnej u słynnego szefa kuchni (nieduża, ale mocna rola Jacka Braciaka), a najbardziej toby chciała mieć food trucka, wstawać rano, piec chleb i mieszać czarnuszkę z twarożkiem. On, Kamper (Piotr Żurawski), ma odpowiedzialne stanowisko w dynamicznie rozwijającym się zespole testerów gier wideo („Masz za mało doświadczenia, żeby użyć różdżki” – poucza pracowniczkę). To nie żart – branża rośnie w siłę, zdjęcia kręcone były zresztą w jednym z prawdziwych centrów testowych, a dialogi pokazują, że twórcy się znają na rzeczy i próbują na tę tematykę otworzyć polskie kino.

Kamper, reż. Łukasz Grzegorzek, prod. Polska, 89 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną