Recenzja filmu: „Siedmiu wspaniałych”, reż. Antoine Fuqua

Nie takich wspaniałych
Reżyser rozpoczął swoją karierę filmową od kręcenia teledysków, i przyznać trzeba, że to kulturowe dziedzictwo wykorzystuje w niemal każdej scenie.
mat. pr.

Każdy zna tę historię, więc niespodzianki raczej nie będzie – siedmiu twardych mężczyzn o złotych, choć głęboko ukrytych sercach broni garstki wieśniaków przed napaścią bandy maruderów (Akira Kurosawa), meksykańskich bandytów (John Sturges) lub – to najgorsza ze wszystkich ewentualność – chciwego amerykańskiego kapitalisty, za nic mającego dbałość o czystość środowiska naturalnego (Antoine Fuqua).

Ostatni z wymienionych reżyserów rozpoczął swoją karierę filmową od kręcenia teledysków, i przyznać trzeba, że to kulturowe dziedzictwo wykorzystuje w niemal każdej scenie „Siedmiu wspaniałych” A.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną