Recenzja filmu: „Siedmiu wspaniałych”, reż. Antoine Fuqua
Nie takich wspaniałych
Reżyser rozpoczął swoją karierę filmową od kręcenia teledysków, i przyznać trzeba, że to kulturowe dziedzictwo wykorzystuje w niemal każdej scenie.
mat. pr.

mat. pr.

Każdy zna tę historię, więc niespodzianki raczej nie będzie – siedmiu twardych mężczyzn o złotych, choć głęboko ukrytych sercach broni garstki wieśniaków przed napaścią bandy maruderów (Akira Kurosawa), meksykańskich bandytów (John Sturges) lub – to najgorsza ze wszystkich ewentualność – chciwego amerykańskiego kapitalisty, za nic mającego dbałość o czystość środowiska naturalnego (Antoine Fuqua).

Ostatni z wymienionych reżyserów rozpoczął swoją karierę filmową od kręcenia teledysków, i przyznać trzeba, że to kulturowe dziedzictwo wykorzystuje w niemal każdej scenie „Siedmiu wspaniałych” A.D. 2016. Film jest cięty szybko, fotografowany z bliska, akcja wybuchowa, nikt nie zanudza widza pejzażami, dialogami, długimi ujęciami. Słowem: westernowe kino na wskroś nowoczesne, i do tego podejmujące ważne społecznie tematy (ekologia, turbokapitalizm, prawa pracownicze).

Za całą ekspozycję (bo trzeba przecież jakoś usprawiedliwić nieuniknione w takim filmie strzelaniny) wystarcza motyw zbierania drużyny, choć trzeba przyznać, że po „Władcy pierścieni” trudno tu wymyślić coś nowego. Na szczęście później dochodzimy do tego, co najważniejsze w takich filmach – czyli trwającej około godziny sekwencji rewolwerowych pojedynków, wysadzania różnych rzeczy dynamitem, dźgania i rzucania nożami, rzucania tomahawkami, strzelania z improwizowanej armaty, karabinów Winchester, model 73, i kartaczownicy Gatlinga (bez której najwyraźniej trudno się obejść współczesnym twórcom westernów). Na zakończenie scena, jakiej nie powstydziłoby się radzieckie kino wojenne. Aktorzy, no cóż, taki mają zawód...

Aż strach pomyśleć, że za rok, dwa jakiś facet na zebraniu w wielkim studiu filmowym w Hollywood może wypalić: „Nakręćmy remake »Dwunastu gniewnych ludzi«!”.

Siedmiu wspaniałych, reż. Antoine Fuqua, prod. USA, 133 min

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj