szukaj
Recenzja filmu: „Nowy początek”, reż. Denis Villeneuve
Równowaga
Film tchnie żałobną melancholią, zachęcając do filozoficznej zadumy na temat śmierci, względności czasu oraz kluczowej roli języka jako podstawowego narzędzia w postrzeganiu i rozumieniu (wszech)świata.
Amy Adams i Jeremy Renner w dramacie science fiction
Paramount Pictures/Materiały prasowe

Amy Adams i Jeremy Renner w dramacie science fiction

Heptapody – tak w dramacie science fiction „Nowy początek” Denisa Villeneuve’a naukowcy nazywają istoty pozaziemskie, które wylądowały na naszej planecie w 12 czarnych jajowatych statkach kosmicznych wyciągniętych wprost z surrealistycznej wyobraźni René Magritte’a. Obcy przybierają kształt gigantycznych siedmioramiennych głowonogów zanurzonych w akwariach i wydają dźwięki podobne do wielorybów. Są raczej pokojowo nastawieni. Jednak bardzo trudno jest się z nimi porozumieć, gdyż są od Ziemian inteligentniejsi i kontaktują się za pomocą kolistych piktogramów wypuszczanych w eter w formie czarnej wydzieliny układającej się w abstrakcyjny graficzny wzór. O dziwo, tonacja „Nowego początku” nie jest żartobliwa, wprost przeciwnie – przypomina schizofreniczno-egzystencjalne klimaty „K-Pax”.

Nowy początek, reż. Denis Villeneuve, prod. USA, 116 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną