Recenzja filmu: „Dzieciństwo wodza”, reż. Brady Corbet
Co z niego wyrośnie
Na pochwały zasługuje wyrafinowana forma filmu: aktorstwo, zdjęcia oraz ścieżka dźwiękowa.
Tom Sweet jako Prescott
Against Gravity/materiały prasowe

Tom Sweet jako Prescott

Chłopiec rzuca kamieniami w ludzi wychodzących z kościoła. Pewnie mały chuligan. Nic z tych rzeczy, jak się wkrótce przekonamy, Prescott pochodzi z dobrej rodziny i jest dzieckiem bardzo inteligentnym. Niedawno zakończyła się pierwsza wojna światowa, ojciec chłopca jako wysłannik prezydenta Woodrowa Wilsona bierze udział w konferencji wersalskiej, on zaś mieszka z matką w podparyskiej rezydencji. W Wersalu wpływowi politycy, spierając się, rysują nowe mapy w przekonaniu, że teraz na długie lata zapanuje pokój na ziemi. Na wsi spokój jest tylko pozorny. Chłopiec niczym czuły instrument wychwytuje nastroje czasu, także skomplikowane relacje między rodzicami. Świat dorosłych oglądany oczami dziecka jest pełen obłudy. Broni się przed nim coraz mniej skrywaną agresją, choć to bardzo ryzykowna gra.

Dzieciństwo wodza, reż. Brady Corbet, prod. Francja/Węgry/Wielka Brytania, 115 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną