Recenzja filmu: „PolandJa”, reż. Cyprian T. Olencki
Kastetem w skroń
W świecie wzmacnianej przez władzę nietolerancji rzeczywistość staje się bowiem sama w sobie ponurą satyrą.
Kloszard (Janusz Chabior) uczy życia korposzczura (Szymon Bobrowski).
Jarek Sadkowski/materiały prasowe

Kloszard (Janusz Chabior) uczy życia korposzczura (Szymon Bobrowski).

Jak wygląda Jerzy Radziwiłowicz, gdy wycina sobie na ekranie włosy z nosa? Nieciekawie. Ale dobrze byłoby móc napisać tylko, że „PolandJa” – przeplatanka scen z życia kilkunastu przypadkowych Polaków: pracownika korporacji, profesora, zawodowego żołnierza – to słaba komedia. Bo nudno, gdy ktoś śmieje się z chodzącego po chodniku gołębia, a ktoś inny w czasie rzeczywistym odbiera w filmie zamówiony na wynos kebab. Ale jeszcze bardziej denerwujące jest to, jak „PolandJa” mimochodem relacjonuje czyny i słowa fikcyjnych polskich nacjonalistów. W jednym z wątków wymuszają na Polaku zebranie – w geście obywatelskim – gołą ręką psiej kupy. A potem uderzają „turasa” sziszą i kastetem w skroń, bo nienawidzą „tej fali tsunami dzikusów”.

PolandJa, reż. Cyprian T. Olencki, prod. Polska, 103 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną