Recenzja filmu: „Szatan kazał tańczyć”, reż. Katarzyna Rosłaniec

Bóg ceni pokorę
Film nie wywołuje empatii ani kontrowersji.
Magdalena Berus jako Karolina – niedojrzała, narcystyczna i mdła
Kino Świat

Magdalena Berus jako Karolina – niedojrzała, narcystyczna i mdła

Największe zdziwienie w nowym filmie Katarzyny Rosłaniec budzi niezręczność, z jaką są pokazywani niedojrzali dwudziestoparolatkowie, próbujący przeżywać gorycz miłosnego zatracenia. Ich zuchwałe konsumowanie życia zdaje się przypominać szamotaninę nienasyconych kochanków „Love” Gaspara Noé. Ścigają się w przełamywaniu erotycznych granic, a ich antymieszczański bunt zamienia się w cyrk napuszonych narcyzów. Rosłaniec („Galerianki”, „Bejbi blues”) zadowala się jednak naskórkową obserwacją mdłych emocjonalnie ekshibicjonistów. Śmietanka show-biznesu – modelki, pisarki, fotografowie, menedżerowie obdarzeni wrażliwością gimnazjalistów – jest karykaturą rzeczywistych problemów dorosłych. Autorka ma do tego świata stosunek ambiwalentny. Ośmiesza go i kompromituje, jednocześnie będąc nim zafascynowana. Sceny seksu w toalecie, krzykliwe napisy na podkoszulkach próbują zastępować dramaturgię, zbyt późno, bo dopiero na stole montażowym budowaną kilkoma sztucznym zabiegami narracyjnymi.

Szatan kazał tańczyć, reż. Katarzyna Rosłaniec, prod. Holandia, Polska, 97 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną