Recenzja filmu: „Obcy: Przymierze”, reż. Ridley Scott

Strasznie wtórny film
Nowa odsłona najsłynniejszego kosmicznego horroru przeraża jedynie lenistwem reżysera i scenarzystów, którzy nawet nie starali się pokazać niczego nowego, bawiąc się w filmowy recykling na absolutnie każdym polu.
„Obcy: Przymierze”
mat. pr.

„Obcy: Przymierze”

Ridley Scott odsłania kolejne tajemnice opowieści o Inżynierach, stworzonej przez nich broni biologicznej, czyli ksenomorfach, a także o pochodzeniu samych ludzi, który to wątek stał się dominującym dla serii w „Prometeuszu”. W „Przymierzu” jest kontynuowany. Bo nowy „Obcy” to właśnie kontynuacja filmu z 2012 r., choć nie do końca oczywista, bo większość czasu ekranowego spędzamy z zupełnie nowymi bohaterami, a nawet gdy ci spotykają znane nam z poprzedniego obrazu w serii postacie, dzieje się to na nowej planecie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną