Recenzja filmu: „Zawsze jest czas na miłość (Hampstead)”, reż. Joel Hopkins
Etyka i eksmisja
Choć film ma kilka dobrych scen i przynosi zabawne role epizodyczne, to brakuje tu wiarygodnie poprowadzonego, realistycznego zakończenia.
Diane Keaton i Brendan Gleeson w polukrowanej wersji prawdziwej historii
Kino Świat

Diane Keaton i Brendan Gleeson w polukrowanej wersji prawdziwej historii

Komedia romantyczna bazująca na prawdziwej opowieści o Harrym Hallowesie, dzikim lokatorze, który 10 lat temu przejął przez zasiedzenie fragment działki w londyńskim parku Hampstead Heath i wygrywał procesy wytaczane mu przez bardzo bogatych, nieprzychylnych deweloperów. Choć Hallowes nie miał potem szczęścia w życiu, to wątek poważnych nieprawidłowości na rynku nieruchomości niezmiennie ludzi porusza. „Zawsze jest czas na miłość” proponuje więc dla niego zupełnie inny scenariusz, nie do końca etyczny. Brendan Gleeson gra wzorowanego na Harrym Donalda, który reprezentuje polukrowaną wersję bezdomności.

Zawsze jest czas na miłość (Hampstead), reż. Joel Hopkins, prod. Wielka Brytania 2017, 103 min

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj