Recenzja filmu: „Moja kuzynka Rachela (My Cousin Rachel)”, reż. Roger Michell
Dużo niejasności
Rachel w pierwszych scenach filmu pojawia się tylko w listach z początku XIX w.
materiały prasowe

Rachel Weisz jest urzekająca jako enigmatyczna bohaterka gotyckiego thrillera, ale z elementami bliższymi współczesnym dramatom psychologicznym. Rachel, bo tak nazywa się też bohaterka, w pierwszych scenach filmu pojawia się tylko w listach z początku XIX w. z Toskanii – od bogatego i chorego brytyjskiego arystokraty do jego młodego spadkobiercy (Philipa – w tej roli Sam Claflin). Listy te zawierają mocno zaskakującą wiadomość o ślubie, a potem informację, że Rachel manipuluje starym arystokratą i go podtruwa. Przyczyną jego śmierci miał być jednak – według włoskich lekarzy – guz mózgu, a młoda wdowa nie wysuwa żadnych roszczeń finansowych. Chce jedynie odwiedzić posiadłość zmarłego, choć gdy przyjeżdża, spogląda już złowrogo spod żałobnej koronki i znad porcelanowej filiżanki.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj