Recenzja filmu: „Śmierć nadejdzie dziś”, reż. Christopher B. Landon

Bez rozgrzeszenia
Film nie jest specjalnie brutalny, a jego powtarzalność dość szybko zaczyna męczyć.
„Śmierć nadejdzie dziś”
mat. pr.

„Śmierć nadejdzie dziś”

Oto połączenie konceptu komedii „Dzień świstaka” z serią horrorów „Krzyk”, ale bez ciekawych elementów, które oba filmy miały do zaoferowania. Bez poczucia, że jest to nowa zabawa z formą, oraz bez błyskotliwych, zabawnych teorii na temat horrorów.

Tree (Jessica Rothe) wpada w pętlę czasu, budzi się co dzień skacowana w łóżku Cartera (Israel Broussard), kolegi ze studiów, przeżywa nagabywanie tych samych, drażniących ją koleżanek z korporacji studentek, odsłuchuje tych samych wiadomości głosowych od ojca i pod koniec dnia zostaje zaatakowana przez tego samego zamaskowanego mordercę.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną