Recenzja filmu: „Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski

Cicha niemoc
Wszystko opiera się na osobistym doświadczeniu, na przeżytych emocjach, psychologicznej prawdzie.
Wigilijna kolacja, na pierwszym planie główny bohater grany przez Dawida Ogrodnika.
Forum Film/materiały prasowe

Wigilijna kolacja, na pierwszym planie główny bohater grany przez Dawida Ogrodnika.

Reklamowana jako czarna komedia „Cicha noc” bardziej przypomina gorzki dramat o problemach emigracji zarobkowej i kryzysie więzi rodzinnych. Budzącą litość, ciemną, ubłoconą polską prowincję (zdjęcia kręcono we wsi Pęglity w województwie warmińsko-mazurskim, w gminie Gietrzwałd) z miejsca traktuje się jak metaforę niemocy. Wielopokoleniowa rodzina zasiadająca wspólnie do improwizowanej w pośpiechu wigilijnej wieczerzy stanowi kwintesencję zbiorowej klęski. Od dekad nic się nikomu w niej nie udawało. Ludzie harowali, by wyrwać się z biedy, wyjeżdżali na Zachód, a potem było już tylko gorzej. Wracali, tracili złudzenia, zapijali się na śmierć, udając, że są nadal zgraną wspólnotą.

Debiutant Piotr Domalewski, reżyser i scenarzysta „Cichej nocy”, pokazuje cały ten splot nieudacznictwa, utrzymywanych pozorów oraz grozę społecznego wykluczenia z perspektywy młodego chłopaka po studiach, który jest uosobieniem nadziei. Chce założyć rodzinę, wyrwać się z opłotków, tak jak niegdyś jego ojciec marzy, by na obcej ziemi poczuć się człowiekiem, a nie wiecznie przegranym Polakiem. 

Cicha noc, reż. Piotr Domalewski, prod. Polska 2017, 97 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną