Recenzja filmu: „Zabicie świętego jelenia”, reż. Yorgos Lanthimos

Ząb za ząb
Mocna satyra na niestrawną, zadufaną w sobie amerykańską klasę średnią oraz jej sterylną hipokryzję i cynizm.
Lekarz (Colin Farrell) i jego gość (Barry Keoghan)
Monolith Film/materiały prasowe

Lekarz (Colin Farrell) i jego gość (Barry Keoghan)

Twórczość Yorgosa Lanthimosa („Lobster”, „Alpy”, „Kieł”), jednego z najbardziej wyrazistych autorów współczesnego kina, budzi skrajne emocje. Aktorzy niewyrażający żadnych – poza obojętnością – uczuć upodabniają się w filmach Greka do żałosnych figur z teatru absurdu i tak też się zachowują.

Nie inaczej sprawy się mają w „Zabiciu świętego jelenia”, szokującym horrorze podszywającym się pod klasyczny dramat zemsty. Spirala samospełniających się przepowiedni, niepokojące przemiany tożsamości, dziwna organizacja rzeczywistości, gęstniejąca atmosfera przemocy eksplodująca w makabrycznym finale – jednoczesna ostrość i niejasność scen – wywołują nastrój niesamowitości, prawie jak u Lyncha. Nienaturalne wydają się słowa i gesty, przede wszystkim napięte powiązania między parą głównych bohaterów: szanowanym kardiochirurgiem (Colin Farrell) i cierpiącym na zaburzenia nerwowe nastolatkiem (Barry Keoghan).

Zabicie świętego jelenia (The Killing of a Sacred Deer), reż. Yorgos Lanthimos, prod. Irlandia, Wielka Brytania 2017, 121 min

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną