Recenzja filmu: „Morderstwo w Orient Expressie”, reż. Kenneth Branagh

Podkręcić Agathę Christie
Film Branagha jest silny siłą książkowego pierwowzoru, a słaby tam, gdzie filmowcy postanowili od niego odchodzić, by dodać historii dramatyzmu, dynamiki i humoru, wszystkiego aż do przesady.
„Morderstwo w Orient Expressie”
mat. pr.

„Morderstwo w Orient Expressie”

Trudno określić, jaki cel przyświecał reżyserowi Kennethowi Branaghowi, kiedy zdecydował się na nową ekranizację klasycznego kryminału Agathy Christie. Bo z jednej strony jego film pod wieloma względami chce być staromodny, choćby w grze aktorów, którzy często są zbyt przesadni w gestach, pozach i przemowach, tak jak gwiazdy sprzed lat. Podobnie strona wizualna, od kostiumów i scenografii, po pracę kamery i lekkie przesunięcie w kolorach, sugeruje, że oto przenosimy się w przeszłość, do dawnego Hollywood.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną