◊ ◊ ◊ ◊ ◊

Bugajski o Pileckim

Obrońca Wilna, piłsudczyk, uczestnik kampanii wrześniowej, oficer AK, daje się wywieźć do Auschwitz, żeby stworzyć tam organizację wojskową, która z AK i aliantami ma wyzwolić obóz; kiedy to się nie udaje – ucieka, walczy w powstaniu warszawskim, po wyzwoleniu dołącza do II Korpusu Polskiego we Włoszech, a następnie wraca do Warszawy, by prowadzić działalność wywiadowczą dla rządu w Londynie. W 1947 r. zostaje aresztowany i po sfingowanym procesie skazany na karę śmierci i stracony.

Telewizyjny spektakl „Śmierć rotmistrza Pileckiego” jest dokonaną z pomocą IPN rekonstrukcją owego procesu. Reżyser kontrapunktem dla niezłomnej postawy głównego bohatera, granego przekonująco – co trzeba zaznaczyć, bo jak wiadomo najtrudniej jest zagrać świętego – przez Marka Probosza, czyni zmagania ze sobą prowadzącego ustawiony proces sędziego Hryckowiana (równie dobry Marek Kalita), złamanego przez UB byłego akowca.

Kluczem do zrozumienia heroizmu rotmistrza jest według Bugajskiego jego wiara (nie rozstaje się z książką Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”) i wychowanie w duchu wartości wolnej Polski: Bóg, honor, ojczyzna. Czarno-białe zdjęcia, dbałość o szczegóły scenograficzne i kostiumowe, aktorzy dobrani według podobieństwa do granych postaci – wszystko to powoduje, że mamy wrażenie obcowania ze świetnie zrobionym dokumentem z epoki.    

Śmierć rotmistrza Pileckiego, reż. Ryszard Bugajski, TVP 1, 15 maja, godz. 20.10

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj