◊ ◊

Kto nigdy nie żył...

Skutek jest taki, że zamiast płynnej, w miarę logicznej fabuły na ekranie króluje patos i kompletny brak poszanowania dla zasad zdrowego rozsądku. Dylematy młodego księdza, który zostaje poddany próbie wiary (pomaga narkomanom, a sam okazuje się nosicielem wirusa HIV i zaczyna wątpić w sens powołania), są przedstawione tak schematycznie, że nie sposób w nie uwierzyć nawet wówczas, gdy próbuje się on targnąć na swoje życie.

Po niedoszłym samobójczym akcie ksiądz szybko wraca do siebie i już w następnej scenie pryncypialnie odmawia pójścia do łóżka pięknej dziewczynie (w tej roli Joanna Sydor), powołując się na swe kapłaństwo.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną