Recenzja filmu: "Quantum of Solace" (007 James Bond), reż. Marc Forster

Quantum of Solace
Bond bezpowrotnie stracił swój dawny wdzięk.

Szefowa Bonda (w roli M ponownie Judi Dench) ma ze swym podopiecznym jeszcze więcej kłopotów niż w poprzednich filmach. Gdzie się tylko agent 007 pojawi, tam natychmiast pada trup. Już w otwierającej „Quantum of Solace” sekwencji, dziejącej się w Sienie, widać, że tym razem Bond nie będzie się patyczkował z wrogami. Grający po raz drugi główną rolę Daniel Craig bardziej przypomina mściciela z mrocznych filmów sensacyjnych niż eleganckiego agenta Jej Królewskiej Mości, odtwarzanego przez Seana Connery czy Rogera Moore’a.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną